Krewetkowe burgery

Shrimpburger
Piątek, mój ulubiony dzień. Dzisiaj powinienem był pójść na salę, jednak z powodu choroby nie było takiej możliwości. :( Brakuje mi ruchu, jestem z tego powodu lekko zdołowany. Jak wiadomo, na złe samopoczucie doskonale działa fajne jedzenie. Poczułem ochotę na śmieciowe jedzenie, na burgera, jednak wypad do knajpy nie wchodził w rachubę. Taki wypad to zero satysfakcji, dużo złych tłuszczów i, przepraszam, brzydkie bąki ;)

Koncepcja na to co przyrządzę już była, teraz trzeba było jeszcze wymyślić z czego. Z przyzwyczajenia w piątki staram się nie jadać mięsa, stąd pomysł na wykorzystanie czegoś „z wody”. Ostatnio zauważyłem, że ogólnie jadam mniej mięsa, co w okresie zimowym jest dosyć dziwne. W końcu powinienem nabierać tłuszczyku! :)

Wracając do tematu, na grubo siekane burgery doskonałe są krewetki, w szczególności małe krewetki koktailowe. W sumie większych krewetek na burgery byłoby mi szkoda ;)

Składniki (2 porcje)

  • 250g krewetek koktailowych
  • 2 szalotki
  • 2 łodygi drobno pokrojonego selera naciowego
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 1 1/2 łyżeczki startej skórki cytryny
  • 2 łyżki majonezu
  • 1/2 szklanki bułki tartej
  • 2 jajka, rozkłócone
  • Sól i pieprz do smaku
  • Sos Tabasco do smaku
  • Oliwa z oliwek do smażenia

Krewetki wrzucamy do garnka z zimną wodą i stawiamy na kuchenkę, po czym włączamy maksymalne grzanie. Gdy woda się zagotuje, krewetki odcedzamy i zostawiamy do ostygnięcia. Po ostygnięciu krewetki grubo siekamy i odkładamy na czas jakiś. Można je delikatnie spryskać sokiem z cytryny.

Do sporej miski wrzucamy drobno posiekane: szalotkę, seler, pietruszkę i skórkę cytryny. Do tego dodajemy rozkłócone jajka, majonez, bułkę tartą oraz krewetki. Mieszamy wszystko, aż się ładnie połączy i będzie w miarę jednolite. Doprawiamy solą, pieprzem i sosem Tabasco do smaku. Ogólnie, mieszanka jest dla mnie tak apetyczna, że mógłbym ją zjeść na surowo ;)

Na patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy z oliwek. Z masy formujemy burgery, wielkość i grubość to kwestia gustu, po czym wrzucamy je na gorący tłuszcz. Smażymy około 3-4 minuty z każdej strony na średnim ogniu, po czym możemy podawać.

Dzisiaj wybrałem opcję z bułką, do tego trochę sera i pomidor. Jeśli ktoś lubi, to takie burgery można podawać z keczupem czy sosem tatarskim.

Efekt końcowy wyglądał tak:
Shrimpburger